Zeszłego lata, pracując w ochronie zauważyłem dziewczynę, która bardzo często przychodzi na zakupy i ciągle się do mnie uśmiecha. Zwróciłem na nią uwagę i również odwzajemniłem uśmiech. Sytuacja powtarzała się przez jakiś czas, okazało się, że jej znajoma pracuję również w sklepie i ona ją o mnie wypytywała :) Bardzo często przechodziła obok mojego domu. Pewnego razu idąc do sklepu jej koleżanki (ona milczała)krzyczą do mnie po imieniu i się śmieją. Następnego dnia w pracy zauważyłem ją z koleżanką i grzecznie zapytałem, czy mi się przedstawią. Speszyłem je. Jednak po pracy siedząc pod moim domem zauważyłem je i dziewczyna, na którą zwróciłem uwagę śmiało podszedł do mnie i się przedstawiła. Miała na imię Gabrysia. Poszliśmy razem na spacer. Pamiętam to jakby było to wczoraj. Jedna z piękniejszych chwil w moim życiu. Wymieniliśmy się numerami i tak jakoś się rozkręciło. Jednak mieszkała ode mnie 20 km. To nie tak dużo pomyślałem. Dwa dni później pojechała na obóz. Wtedy coś zaiskrzyło. Zatęskniliśmy.
Gdy wróciła, przejechała znowu na kilka dni (do brata, który mieszkał obok). Była przez jakiś czas, widywaliśmy się. Jednak jej brat jest kretynem. Jednak musiała z dnia na dzień wyjechać. Przyszła do mnie do pracy się pożegnać. To była jedyna okazja, poprosiłem ją o chodzenie i mięliśmy pierwszy pocałunek. Następnego dnia do niej pojechałem, i poznałem mamę, młodsze siostry (dwie) i młodszego brata). Mama wydawała mi się miła. Zostałem na dwa dni. Przez ten czas poznałem część rodziny, spędziliśmy razem mnóstwo czasu. Wtedy dowiedziałem się o przeprowadzce 30 km dalej. Lekko załamałem się, ale nie znałem jeszcze wszystkiego. Przeprowadzka nie powiodła się.
Widywaliśmy się co jakiś czas. Mama poprosiła mnie o szukanie mieszkania lub domu do kupienia. Szukałem w najbliższej okolicy. Przez ten czas moja dziewczyna mogła u mnie nocować, być ze mną na weselu, jednym słowem pełne zaufanie. J ednak wszystko zaczęło się psuć z powodu Konkubenta mamy (pseudonim „tatuś”.) Otóż, ma ona z nim dziecko, a jego samego zna 5 lat. Ciągle nazywa go „tatuś” i każe tak mówić swoim dzieciom, które tak robią. Gdy zachodzi problem, to od razu mówi „Bo powiem tatusiowi[…]” „Bo tatuś zrobi […]” itd. Sam „tatuś” jest Czechem, który pracuję w Niemczech. Dziwna sprawa mieć rodzinę w Polsce, jak mógł im zagwarantować lepsze życie w Czechach, ale nie ważne. Od czasu jego przyjazdu utrudniano nam widzenie się.
Bez problemu mogłem tam jeździć, ale był problem, by ona mogła do mnie. Sam „tatuś” był bardzo miły, jednak nie polubiłem go od momentu, gdy wcześniej napisał do Gabrysi, aby nie oddawała mi wcześniej dziewictwa. Jak się później okazało, był on despota, który się rządzi. Gabrysia musiała sprzątać, gotować prać chodzić po węgiel, rozpalać w piecu, podczas gdy „tatuś” siedział i narzekał. Zobaczyłem, w tej rodzinie panuje zasada „facet rządzi, a kobieta usługuje”. Bo kto normalny przychodzi do domu i nagle mówi, że się przeprowadzają bez wcześniejszego uzgodnienia z rodzinną? Nie dość, że matka przez niego wymeldowała się z dawnego mieszkania stając się bezdomną, to w dodatku dziwią się, że wyrzucają ich z mieszkania, które spłacają dwa lata (18 tys). Twierdza, że podpisali dwie umowy, jednak żadna nie ma aktu notarialnego! Tak więc szukałem im czegoś, i za każdym razem mówi mi inny termin, że maja się wynieść. Każda oferta im nie pasowała, a to za drogo, a to przy ulicy, a to mieszkanie itd. Wymarzyli sobie dom. Gabrysia poinformowała mnie kilka dni później jako ostatniego.
Znaleźli za darmo mieszkanie do pilnowania w jakieś wiosce 50 km ode mnie. Beż żadnej umowy poza ustna. Załamałem się, bo miałem do wyboru albo 3 godziny jazdy autobusem (wszystkie wsie okolicy) albo 40 minutową jazdę i 12 km pieszo skrótami. Byłem zrozpaczony. W dodatku, powiedzieli, że chcą kupić dom obok za 25 tys. Stara ruina bez okien i się chwalą, nawet nie sprawdzili stanu ani zadłużenia. Chcą go kupić w ciągu 2 lat. Problem w tym, że nie potrafili kupić tańszego mieszkania w dwa lata, a żyli w nędzy, dosłownie. Dla mnie lekko są nienormalni. Lae kochałem Gabrysię, a ona była inna od nich.
Jednak jej brat się żenił w styczniu. Nie mogłem przyjść, bo pracowałem 12 godzin. Wieczorem po pracy dostałem sms, że jest pijana i wymiotuje. Biegiem pobiegłem do niej na jakieś działki w lesie. Była ok. 21, całe wesele się skończyło i ekipa wracała 5 osób dorosłych i chyba 7 dzieci…. Od razu dostałem jazdę od wszystkich a Gabrysia mnie nie słuchała. Jej drugi brat do mnie skakał to kazałem mu się zamknąć. Ledwo udało mi się odciągnąć Gabrysię od nich. Chciałem z nią pogadać ale nie była w stanie mi odpowiadać. Chciałem zabrać ją do mnie, by przenocowała, wszak byłem trzeźwy. Wszyscy zaczęli się burzyć, że nie, bo oni też są trzeźwi, mimozę ledwo szli i się śmiali. Zadzwoniłem do jej mamy, bo jej kochanek zrobił jej ultimatum, że może iść na ślub syna, jak zostawi jedno dziecko w domu, a on sam się nie pojawi, w dodatku ok. 18 musiała wrócić. Ledwo udało mi się ją przekonać, i powiedziała, że poinformuje braci. Oni z nią rozmawiali przez telefon, jednak po tym i tak zabronili jej iść do mnie. Woleli ją odesłać do znajomych do wsi obok. Myśląc, że ich przekonam poszedłem na chwilę do nich do mieszkania. Darli się na mnie ze i tak jej nie puszczą, nie tylko bracia ale jakaś jej znajoma też. Powiedziałem, że powinni akceptować wolę matki i to uszanować, i w końcu jeden do mnie podszedł i u uderzył z otartej reki w twarz. Nie chcąc robić awantury po prostu wyszedłem (potem on pożałował tego, ale nie o tym piszę). Przez ten czas Gabrysia nawet się nie odezwała słowem.
Następnego dnia okazało się, że od 9 była 10 metrów obok i nawet nie powiedziała mi o tym. A zależało mi na spotkaniu, ponieważ z powodu sesji widzielibyśmy się dopiero za miesiąc. Powiedziała ze nie chce. Zerwałem z nią,
Następnego dnia wróciliśmy do siebie, chciałem spróbować jeszcze raz, ale po tygodniu ona zerwała. Przez dwa tygodnie grała ze mną w chorą grę, Nie odzywała się dniami, raz mówiła ze kocha, a raz nie itd. W końcu powiedziałem jej, co myślę o tym wszystkim i o tym, że jej rodzina nie pozwalała nam się widzieć. Ona przekazała to rodzicom!! I tak zerwałem kontakt.
Dwa miesiące później odpisała mi, że żałuje, że tak się stało, że nie potrafiła się odezwać, że ciągle o mnie myśli, i abym nie mówił jej, gdy kogoś poznam, bo jest zazdrosna. Nie powiedziałem jej, że kogoś mam i nie powiem. Spaliłem za sobą most, jednak może za kilka lat znowu spróbujemy?
Jestem z dziewczyną ma 17 lat.. Kocham ja i akceptuję wszystko, chociaż z pewnych powodów nadal serce mnie boli. Jej mama nie wiedziała o nas do dziś z tego powodu, że jest suką (w wakacje do 21, musi być służącą, o wszystko „ale” itd.) Mieszka ode mnie 7 km. Dziś wróciła autobusem o 20 (dłużej nigdy nie była) i ledwo doszła do domu i od razu dym. Jej mama dowiedziała się o mnie. Oczywiście jej przeszkadza mój wiek. 2,5 roku starszy…… Ma zakaz wychodzenia do znajomych do internatu (jej wymówka), wiec robi wszystko, aby zakończyć nasz związek. Chociaż moja dziewczyna chce się zbuntować i mówić wprost, że idzie do mnie, to nie wierzę, że to się uda. Czyżby konie miłości przez mamusie?
Dlaczego tak to jest? Kto to wymyślił i przede wszystkim po co? Tylko mnie to spotyka? Jak nie wielokrotna zdrada i kłamstwa, to uległość do braci i ciągłe o to kłótnie a teraz dowiaduje się, że moja aktualna dziewczyna miała stosunek (ile- nie pytam) ze swoim byłym! Ile miała lat? Tez nie pytam, myślę, że 14 – 15 lat. Mówi, że żałuje tego, że było za wcześnie i z niewłaściwą osobą. Tak, jasne, w końcu musi coś powiedzieć chłopakowi. Uległa mu, potem zerwała a on rozgłosił, że jest puszczalska. Cieszę się, że nie jest wredną suką i nie mówi, że to był najwspanialszy moment jej życia. Niby kocha, niby przeprasza, niby tęskni. Albo mogę to zaakceptować, w co wątpię, chociaż chciałbym, ale wydaje mi się, że nie potrafię. Pamiętacie, jak pisałem, że przez ponad miesiąc praktycznie codziennie dowiadywałem się o zdradzie, i ciągle słyszałem słowo „przepraszam”?? Boję się, ze w tym przypadku będzie podobnie. Dlaczego taki jestem? Nie potrafię tego wytłumaczyć. Zwalam winę na moje wzorce moralne. Oto moje bariery duchowe: Przeciwko zdradzie Przeciwko zerwaniu Przeciwko kłamstwu Przeciwko olewaniu Przeciwko fałszywej rodzinie do mnie itp.
A teraz dodam
Przeciwko dowiedzeniu się o stosunku swojej dziewczyny z byłym, wówczas, gdy uczucie w związku jest bardzo sile.
Do tych pozycji staję się obojętny i od razu kończy się zerwanie (do tej ostatniej to oczywiście nie ;P)
Dziewczyny, ciągle słyszę, jak mówicie, że mężczyźni są kretynami, dupkami, a nawet skurwysynami bez uczuć. Zastanówcie się czasem, dlaczego tacy jesteśmy.
Pewne rzeczy smakują najlepiej, jeżeli każe im się trochę poczekać. Nie wiem jak inni, ale nie chcę dziewczyny, która w wieku 20 lat spała z 7 facetami. Taka osoba nie szanuje w ogóle tej sytuacji intymnej i z pewnością nie szanowała by mnie.
A co ja zrobię? Życie nauczyło mnie myśleć jedynie o sobie, więc się trochę od niej „odsunę”, postaram się uczucie lekko stłamsić a potem być może i zerwać. Dlaczego?? Wolę uniknąć większego bólu, które na pewno na mnie czeka. Jestem skurwysynem? Pomyślcie dlaczego.
No proszę. Wczoraj się zatrułem czymś i miałem nieciekawą noc. DO tej pory brzuch mnie boli :( :( Jako, że jestem studentem musiałem zapłacić za drugi semestr. Nie wiedziałem, a może zapomniałem, że mam ustawiony limit na przelewy w wysokości 500 zł… Muszę go zwiększyć. Tak wiec dziś poleciałem do banku i wyciągnąłem z Innego konta 1800 zł i z karty kredytowej 400 i poszedłem do kasy. Jako, że musze być w PKO (innego banku w moim mieście nie ma) kasjerka zaczęła się burzyć, że nie podaje konta tylko daję jej dowód osobisty. A co ją to obchodzi? To już drugi raz, za trzecim zrobię jej tam dym :) Poszedłem do domu i zapłaciłem za semestr przez interligo. Przy okazji zamówiłem sobie nową myszkę MX Air™ :)
Trochę kasy wyjdzie, ale nie mam dzieci, ani większych obowiązków wiec mogę sobie pozwolić na to ;)
Myszę starać sie o awans z powodu Powszechnej Historii Państwa i Prawa :( :( :( Muszę zaliczyć sesję letnią i wpłącic 454 zł aby móc poprawić ją za rok :( ;( Bezpłatne szkolnictwo ;)
Zapraszam do ściągania różowych Lat 70`. Chwilowo jest mało odcinków, ale dziennie staram się dodawać conajmniej dwa nowe :)
Witam po krótkiej przerwie ;) Cieszę się, że blog nie został skasowany pomimo czasu, jaki upłynął od mojego ostatniego wpisu. Czas więc na krótkie streszczenie, co się działo przez te kilka miesięcy mojej nieobecności. Byłem z dziewczyną 5 miesięcy. Zerwaliśmy ze sobą w naszą miesięcznice. Przyczyn było wiele, jednak opiszę je dopiero i innym poście. Poznałem kogoś nowego, i nie żałuję. Przy tej osobie czuję, że żyje :) O tym również w innym poście. Jestem studentem Prawa na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii na Uniwersytecie Wrocławskim w trybie zaocznym. Jestem na I semestrze, a w sobotę okaże się, czy jestem na drugim ;) To chwilowo na tyle :)
Zakochałem się, ona wyznała mi miłość od "pierwszego uśmiechu". Na to czekałem ale... Boje się. Nie o mnie ale o nią, że zranię. W głębi duszy mam nadzieję, że się odkocha, że po prostu jakoś to wszystko minie bez większego bólu, bo nie wiem jak to będzie, jeśli dostanę się na studia (wieczorowe), a jednocześnie mam tez nadzieję, że się na nie nie dostanę i będę na zaocznych, ale popełniłbym znowu ten sam błąd co w poprzednim związek- zbyt dużo bym poświęcił. Nie jestem z nią i na dzień dzisiejszy nie zamierzam. Jutro jedzie na kolonie , więc przeczekam, jak to się ułoży. Może zapomni, zniweluje uczucie albo je spotęguje. Nie, żebym nie chciał związku, ale skoro jeszcze nic nie powstało poważniejszego, lepiej zobaczyć, jak to będzie, a nóż się ułoży, o nie można wszystkiego skazywać na zagładę. .
Być może słyszeliście już o tym w telewizji a niebawem przeczytacie w gazecie, ale posłuchajcie co ma może powiedzieć o tym mieszkaniec małego miasta, w którym popełniono morderstwo. Kowary, piątek 6 lipca 2007 roku. Kobieta w wieku ok. 40 lat żegna się z mężem i wychodzi o 14 do pracy w fabryce dywanów „dywanówka”, która położona jest przy łąkach i przy zalewie, który kiedyś był zbiornikiem wodnym miasta. Kilka godzin później mąż odbiera telefon. Dzwonił szef kobiety i zapytał się, dlaczego ona nie przyszła do pracy… Mężczyzna powiadomił policję, jednak ona nic nie zrobiła, ponieważ nie minęło 48 godzin. Zresztą nie biorą nigdy nic na poważnie. Mąż szukając żony na własną rękę znalazł w łąkach jej sweter. Nie zwlekając wynajął prywatnego detektywa z psem. Pies wytropił w chaszczach przy zalewie położoną poziomo rurę kanalizacyjną, w której znajdowały się nie tylko zwłoki jego ukochanej, ale i innej kobiety. Jak się okazuje, dwa tygodnie temu zgłoszoną zaginięcie owej osoby, jednak nie potraktowano jego poważnie, ponieważ wcześniej już zdarzało jej się uciec z domu. W ciągu ostatnich tygodni zgłoszono cztery zaginięcia kobiet. Ciała dwóch osób już znaleziono, w tej chwili trwają poszukiwania pozostałych. W telewizji można się dowiedzieć, że zatrzymano podejrzanego. Prawda jest taka, że zatrzymano połowę facetów w mieście, którzy maja na swoim koncie wyroki za gwałty i pobicia. Przesłuchują rodziny i pobierają odciski i próbki DNA. Problem w tym, że nie mogą znaleźć osoby, która siedziała kilkanaście lat za gwałt i morderstwo (tego ostatniego nie jestem pewien).
Zadziwiający jest fakt, że nie pierwszy raz u nas jest cos takiego. Seryjny morderca gwałci i morduje kobiety, ale w TV ważniejsze jest doniesienie o pielgrzymce ojca dyrektora Rydzyka…
A co poza tym u mnie? Czekam na swoją pierwsza wypłatę <Lol>. Spodobała mi się jedna z dwóch córek kasjerki <hehe> Ciągle się do mnie uśmiecha i patrzy. Dziś siedziałem z moim chrześniakiem na kolanach i one przeszły obok mnie nie zwracając na mnie uwagi. Gdy zrywałem sobie wiśnie (większe niż czereśnie!) z drzewa rosnącego nad droga , mama z młodsza z córek przeszły obok mnie i zapytała, co mi się urodziło… Odpowiedziałem, że nic i zapytałem, dlaczego miałby mi się coś urodzić, a ona odpowiedziała, że nie ważne… Problem w tym, że nie jestem pewien co do związku. Chcę sobie i innej osobie zaoszczędzić rozstania, gdy pójdę na studia. A związek na odległość to nie brzmi dobrze.